Szczypta Słodyczy

Na słono

Rösti - szwajcarski placek ziemniaczany

W sumie wpis dosyć podobny do ostatniego, również placek, również z patelni i również danie z kuchni innego kraju. Zadowolona jestem ze zdjęć, sama się muszę pochwalić, że jak na moje standardy są całkiem całkiem zjadliwe. Zjadliwy jest też placek, choć z dodatkiem mięska, więc nie do końca dla mnie.  Nie ukrywam, ze jest to moja prywatna wariacja nt. placków szwajcarskich, zwanych rösti. Co odróżnia je od naszych ''rodzimych''? Po pierwsze są większe (i będąc na diecie można się usprawiedliwiać, że w końcu zjadło się tylko jednego placuszka :) ), po drugie ziemniaki do ich przygotowania najpierw gotujemy, z zasady w mundurkach. No i z pewnością można tu bardziej zaszaleć jeżeli chodzi o dodatki.

ro5.jpg

Szwajcaria jak i sami Szwajcarzy (tak zakładam) to symbol dokładności, precyzji i perfekcjonizmu. Wasze pierwsze skojarzenia z tym krajem? Kraina skąpana w najlepszej czekoladzie i serze oraz cudne widoki... no i zegarki? Szwajcaria słynie też z perfekcyjnego, najlepszego kodeksu cywilnego (bijącego na kolana nawet ten słynny Napoleoński) i... no właśnie noży. Taki fajniutki nożyk dostałam jako bonus, biorąc udział w konkursie. Jak się w domu okazało, całkiem przyjemny w użyciu, ostry, szczególnie miło przecinało się nim folię spożywczą - ot po prostu. Co do samego konkursu, mam w planach realizację jeszcze 2 przepisów, zobaczymy jak wyrobię się czasowo. Zdradzę, ze jeden będzie ściśle związany z kwestiami wizualnymi (tak, ma brzmieć zagadkowo), a drugi stanie się czekoladowym polem eksperymentalnym.

ro3.jpg

Rösti:

  • 800 g ugotowanych w mundurkach ziemniaków
  • 100 g wędzonego boczku lub pancetty
  • ½ cebuli czerwonej
  • 1 ząbek czosnku
  • ½ papryki, najlepiej czerwonej
  • 1/2 pęczka pietruszki
  • Sól i pieprz
  • 10 dag sera żółtego (u mnie gouda)
  • liście rukoli

ro2.jpg

Ziemniaki gotujemy w mundurkach dzień wcześniej i obieramy. Niektóre przepisy mówią nawet o konieczności odczekania 3 dni, ale ja odradzam zwlekanie aż tak długo.

Ziemniaki trzemy na tarce o największych oczkach. Boczek kroimy (bez tej twardej skóry) na plasterki i następnie na wstążeczki lub w kosteczkę, rumienimy na patelni czekając aż zacznie skwierczeć i wytopi się tłuszcz. Nie ma potrzeby używania dodatkowej porcji oleju czy masła, no może, ze szczególnie przepadamy za kalorycznymi daniami. Do boczku dodajemy pokrojoną w kosteczkę cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek, pozwalamy się im zeszklić na niewielkim ogniu. Paprykę kroimy na niewielkie kawałeczki, dodajemy na patelnię i czekamy aż nieco zmięknie (dość często mieszamy), wtedy dodajemy ziemniaki i dokładnie mieszamy co minutę lub dwie.

ro4.jpg

Po kwadransie dodajemy posiekaną natkę pietruszki i formujemy placek (łyżką czy szpatułką którą mieszaliśmy), pieczemy placek przez 10-15 minut, na najmniejszym ogniu, najlepiej pod przykryciem. Po tym czasie Przykładamy duży (o średnicy naszej patelni) płaski talerz do placka i odwracamy patelnię do góry nogami, najtrudniejszym momentem jest chyba delikatne zsunięcie go z powrotem. Odwrócony placek posypujemy startym serem i smażymy jeszcze 10 - 15 minut z drugiej strony, wtedy też ser powinien się roztopić. Podajemy w towarzystwie lekko orzechowych (moim zdaniem sezamowych) liści rukoli.

ro.jpg

Z dziećmi i dla dzieci 2014Warzywa psiankowate 2014Paprykujemy 5Warzywa psiankowate 2014Kulinarna pamiątka z wakacji 2014Szwajcarskie inspiracje

Może polubisz też: